Projekt osobistych kont inwestycyjnych ma ruszyć od 2027 r., wprowadzając zwolnienia podatkowe do określonych limitów. Kluczowy spór dotyczy nowej daniny od wartości aktywów, która może pojawić się nawet wtedy, gdy inwestycja przyniosła stratę.
Nowy instrument w trakcie prac sejmowych
W Sejmie toczą się prace nad rządowym projektem ustawy, który ma wprowadzić osobiste konta inwestycyjne (OKI) od 1 stycznia 2027 r. Konstrukcja ma być prosta w przekazie: do określonego poziomu środków na koncie zyski nie byłyby opodatkowane, a powyżej limitów pojawiłby się nowy mechanizm daninowy.
Ważne jest jednak to, czego projekt nie znosi. Podatek od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki) ma nadal obowiązywać w dotychczasowych produktach i sytuacjach. OKI ma więc działać jako „wyspa” preferencji, a nie jako powszechna reforma opodatkowania oszczędności.
Dwa limity i dwa światy oszczędzania
Projekt rozróżnia dwa progi zwolnienia, zależnie od tego, jaką formę przyjmie OKI. Dla rozwiązań o charakterze oszczędnościowym (rachunek, lokata, obligacje skarbowe) zwolnienie ma dotyczyć środków do 25 tys. zł, liczonych jako przeciętna wartość w ciągu roku.
Dla inwestowania rynkowego (akcje, ETF-y, fundusze inwestycyjne i podobne instrumenty) limit zwolnienia ma być wyższy: 100 tys. zł, również liczonych jako średnia roczna wartość aktywów. To rozróżnienie już dziś budzi pytania o spójność: ustawodawca premiuje wyżej ryzykowne inwestowanie niż klasyczne oszczędzanie, co część osób może odbierać jako nierówne traktowanie.
Największa obietnica: zysk bez podatku
Najmocniejszym argumentem za OKI jest brak podatku od osiągniętych zysków, o ile konto mieści się w limitach. W praktyce oznacza to, że przy niewielkich i średnich kwotach oszczędzający na lokacie czy w obligacjach nie oddawaliby części odsetek fiskusowi, a inwestorzy giełdowi nie płaciliby podatku od zrealizowanych zysków.
To preferencja, która może działać jak zachęta do budowania poduszki finansowej i długoterminowego inwestowania. Jednocześnie jej skuteczność zależy od detali: jak dokładnie będzie liczona „przeciętna wartość w ciągu roku”, jak rozliczane będą dopłaty i wypłaty oraz jak instytucje finansowe poradzą sobie z raportowaniem.
Lokata w OKI: korzyść do pewnego pułapu
Symulacje wykonane przez analityków porównujące OKI z klasyczną lokatą pokazują, że przy typowych parametrach rocznej lokaty (3,43% – średnia dla lokat rocznych według danych NBP z czerwca 2025 r.) zwolnienie podatkowe daje realną, ale ograniczoną przewagę. Dla wpłaty 10 tys. zł oszczędność podatkowa wynosiłaby 65 zł, a największa – 162 zł – przypadałaby na kwotę 25 tys. zł, czyli dokładnie na granicy limitu.
Powyżej tego progu pojawia się nowy element: podatek od wartości aktywów naliczany od nadwyżki ponad limit. W efekcie, przy założonej w projekcie stawce 0,85%, OKI w wariancie „lokatowym” przestaje być korzystniejsze od zwykłej lokaty przy kwocie około 107 tys. zł. Dla bardzo wysokich kwot przewaga przechodzi na stronę tradycyjnej lokaty – w symulacji dla 1 mln zł zwykła lokata wypada lepiej.
Spór o stawkę i wrażliwość na stopy procentowe
W projekcie pojawia się stawka 0,85% podatku od wartości aktywów, ale jednocześnie wskazuje się, że wynikająca ze wzoru zależnego od poziomu stóp NBP stawka mogłaby być niższa – w przywoływanych wyliczeniach 0,71%. To nie jest kosmetyka: przy niższej stawce granica opłacalności OKI dla lokat przesuwa się znacząco, nawet do ok. 304 tys. zł.
Ta wrażliwość na parametry makroekonomiczne to jeden z kluczowych problemów komunikacyjnych projektu. Dla obywatela liczy się odpowiedź na pytanie „czy mi się opłaci?”, a ta może zależeć od poziomu stóp procentowych, a więc od czynników, na które oszczędzający nie ma wpływu.
Inwestowanie w akcje: im większy zysk, tym lepiej
W przypadku inwestycji giełdowych logika jest inna. Jeśli stopa zwrotu jest wysoka, zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych zaczyna dominować nad kosztem podatku od aktywów, nawet gdy kwota przekracza limit. W symulacji przyjęto stopę zwrotu równą wzrostowi WIG w ostatnich 12 miesiącach – 36% r/r.
Przy takim wyniku oszczędność podatkowa względem standardowego rachunku maklerskiego byłaby wyraźna: 684 zł dla 10 tys. zł, 1 710 zł dla 25 tys. zł i 6 694 zł dla 100 tys. zł. Dla 1 mln zł oszczędność sięgałaby 59 294 zł. W tym scenariuszu OKI staje się narzędziem szczególnie atrakcyjnym dla inwestorów osiągających ponadprzeciętne zyski.
Największa wada: podatek nawet przy stracie
Najbardziej kontrowersyjny element projektu to podatek od wartości aktywów naliczany od nadwyżki ponad limit niezależnie od wyniku inwestycji. Oznacza to, że inwestor może zapłacić daninę nawet wtedy, gdy jego portfel w danym roku stracił na wartości.
Przykład z symulacji dobrze pokazuje skalę problemu: wpłata 200 tys. zł (czyli 100 tys. zł ponad limit inwestycyjny), strata 10% w skali roku i mimo to dodatkowy podatek w wysokości 763 zł. W praktyce jest to mechanizm, który przenosi ciężar z opodatkowania dochodu na opodatkowanie posiadania aktywów – a to zmienia psychologię inwestowania i może zniechęcać do trzymania większych kwot na jednym koncie.
Konsekwencje dla rynku i pytania bez odpowiedzi
OKI może realnie zwiększyć atrakcyjność inwestowania długoterminowego, ale jednocześnie wprowadza bodźce, które mogą wypaczać decyzje: dzielenie kapitału między różne rozwiązania, pilnowanie średniej rocznej wartości czy unikanie przekroczenia limitu w okresach przejściowych. W wariancie oszczędnościowym projekt wygląda jak umiarkowana ulga, w wariancie inwestycyjnym – jak potencjalnie silny impuls, ale tylko dla tych, którzy liczą na wysokie stopy zwrotu.
Największe wątpliwości budzi spójność systemowa: utrzymanie podatku Belki w tle, dołożenie podatku od wartości aktywów oraz różne limity dla oszczędzania i inwestowania. Jeśli ustawodawca chce, by OKI stało się masowym narzędziem budowania kapitału, będzie musiał przekonująco odpowiedzieć, dlaczego ryzyko straty nie zwalnia z daniny i jak projekt ma działać w latach słabszej koniunktury.
Oryginalny tekst: Konta OKI i nowy podatek od oszczędności od 2027 roku – wady i zalety wykazane na konkretnych liczbach. Pobiorą podatek nawet przy stracie z inwestycji
